March 11, 2010
Dalszy ciąg dnia
po obiedzie jechałam z kolegą do bibljoteki do koleżanki.
Na obiad jadłam ryż, łudko z kurczaka, szpinak, piłam konpot z jabłek.
Filip jadł pierogi ruskie.
Jechaliśmy autobusem 107 tranwajem 10
Trochę z Eweliną porozmawialiśmy.
Ruch trochę był.
Porzyczyłam dwie książki do słuchania nagrane na kasetach.
Szkoda, że w poniedziałki nie będę miała z kim wracać po zajęciach do domu. Byliśmy ponad godzinę w bibljotece.
Wracaliśmy tak samo.
Ewelinie w komputerze wpisałam poprawny adres Madzi.
Na jej komputerze nie mogłam odczytać Madzi wpisów.
W Docie dziś nie byłam.ak dobry adres wpisałam, to odczytały się wpisy na blogu.Po zajęciach nie miałam z kim wrucić do domu.
Mnie jest smótno, jak nie mogę być na zajęciach.
Jakbym mogła, to bym sama poszła na zajęcia.
Nieeeeeeee wytrzymam, żebym ja musiała prosić obcych ludzi, żeby mnie pomogli.
Wrrrrrrr dość mam tego domu.
Teraz emocje były i musiałam to opisać.
Jestem nieszczęśliwa, bo niemogę jeździć na zajęcia.
Dobrze, że w czoraj niałam jak pojechać i wrucić, bo bym na zajęciach nie była.
Każde wpisy, to z życia wzięte są.
Na kolacje jadłam grzankę z szynką, kromka bułki z masłem, jajko gotowane, herbata do picia.
Grzankę z masłem zjadłam u siebie.
Naczynia zmyłam, tata, że do naczynia czystego nalałam wody.
Ja, że pukałam.
Psa miski też umyte.
Atos chciał jeść, ale mówię, że nic nie dostanie.
W nocy przyjeżdżają szwagier z dziećmi.
Siostra samolotem jutro, lub W sobotę przyleci.
Telewizor głośno gra.
W
Filed by asiakowalska at 9:45 pm under Uncategorized
To nie na temat trochę, ale że o przyjezdzie rodzinki napisałaś, to mnie się skojarzyło, iż Mała ma w tych dniach urodziny i imieniny, życz Kontusi ode mnie: zdrowia, radości i samych szóstek w szkole, pozdrawiam.