Będzie noc.

U mnie nic szczególnego.
śniadanie sałatka, pieczywo, herbata.
Byłam rano w sklepie po drobne zakupy, potem z siostrą z Piotrusiem w piekarni po chleb i spacerze.
Był lekki mrozik i świeciło słońce.
W domu umyłam głowę i odpisałam na e-maila koleżance.
Miałam sporo e-maili reklam i artykół od Madzi.
Listów w brajlu nie mam do napisania.
Madzi na wiadomość na klango odpisałam.
Obiad zupa pomidorowa, łudko z kurczaka gotowane.
Ciasto jabłecznik jadłam i banana.
Jak brałam herbatę, to spadło mi z szafki pudełko z herbatą malinową granulowaną i sporo się wysypało.
Zadużo było w szafce poustawiane i niektóre pudełka z herbatą i nutellę dałam wyżej na półkę.
Trzeba było podłogę zamiatać, bo sporo herbaty się wysypało.
Niewiem, czy mi kupili.
Pograłam z moimi w karty.
w tysiąca.
Jak wszyscy byli w domu zamówiliśmy na kolację picce, bo blisko nas otworzyli picerię.
Zadzwoniłam do Agi z życzeniami.
Zadzwoniła Gosieńka i jutro jadę na pół dnia do niej i Madzieńka też.
W sumie się cieszę, bo mało z domu wychodziłam.
Heniu zadzwonił i pogawędziliśmy i napisałam mu wiadomość i odpisał.
Maleńki Piotruś jakoś się zaklimatyzował, ale sporo nocy nie spał.
Dopiero dzisiejszą noc lepiej przespał.
Fajnie gaworzy, płacze, jak to dziecko.
Codziennie go kompałam i Rysiu był przy kompieli.
Pisałam do Moniki esemesy.
Pozdrawiam was słonecznie.
Trzymajcie się.
życzę wam spokojnej nocy.

Przepis na sałatkę.

Składniki.
Pięć grubych plasterków szynki, pięć plasterków grubych żółtego sera, trzy, lub cztery ogórki kiszone, drobny groszek, majonez.
Wszystko pokroić w kostkę.
Nieprzyprawiać niczym.
Dodać majonez.
Podałam małą proporcję.
Groszek na sitku odsączyć.
Pozdrowionka może uda wam się zrobić taką sałatkę.
Ja z Kontusią w czoraj zrobiłyśmy.

Wtorek 24 stycznia.

Cieszę się, bo już drugi tydzień ferji już mija.
U nas jest siostra z rodziną.
Codziennie mogę kompać Piotrusia, który w sobotę 28 stycznia skończy trzy miesiące.
Troszeńkę go ponosiłam na rękach i trzymałam go na kolanach.
Fajnie on gaworzy i się śmieje.
Sporo je.
Karmiony jest mlekiem.
śniadanie kanapki z masłem, szynką, żółty ser, herbata.
Byłam nie za długo na spacerze w sklepie po jabłka i jażynkę na zupę.
Moi pojechali do akłaparku.
Obiad zupa pomidorowa z ryżem, ziemniaki, kotlet z indyka, kalafior był nie dobry więc mały kawałek zjadłam.
Drugie danie nie całe zjadłam.
Jakoś nie miałam apetytu.
Trochę posłuchałam kaset.
Mila do mnie przyjechała.
Porozmawiałyśmy razem i jadłyśmy sernik, piłyśmy herbatę.
Przeglądałyśmy w moim ottwarzaczu płyty, które nie umiałam ottworzyć.
Zadzwoniłyśmy do Ewelinki porozmawiać.
Kolacja jadłam kanapki z masłem, biały ser, rzodkiewka, herbata.
Z Piotrusiem trochę się pobawiłam i go myłam delikatmie i jego tata go potem wymył.
Napiłam się wody i sporo mam sprzątania naczyń.
Nie wszystkie garnki są zmyte i jutro pani Małgosia zmyje, bo już jestem zmęczona.
Jeszcze usta smaruje żelem, bo chcę doleczyć.
Wiecie jak mi się zaczeły w czwartek te kłopoty żołądkowe przez antybiotyk, to ja płakałam, bo pomyślałam sobie, że znów muszę jeść ryż na wodzie.
Powinnam iść spać, ale oczy jakoś się nie kleją.
Może dlatego, że mało spacerowałam.
Jutro zajżę do skrzynki mejlowej.
Pisałam w czoraj esemesa do Henia.
Pozdrawiam was cieplutko życząc spokojnej nocy.

Poniedziałek 23 stycznia.

Z czwartku na piątek źle w nocy spałam.
Może ten antybiotyk był jeszcze w żołądku.
Wprawdzie już do toalety nie wstawałam, ale nie najlepiej mi było.
W piątek rano jeszcze jadłam ryż na wodzie i jak go podgrzewałam, to przywarł do garnka.
Byłam słaba, bo i dni truskawkowe się zaczeły.
Snektę w piątek zażywałam.
Na obiad mogłam zjeść delikatną zupkę jażynową, rano kawałek bułki z masłem.
Na spacerze nie byłam, tylko przed dom wyszłam na półgodziny.
Wieczorem przyjechali siostra z rodziną i otwierałam im i oni zadzwonili telefonem, że już są.
Antybiotyk odstawiłam, bo był za mocny i był wypisany na osobę, która waży 85 kilo.
Pomyślcie co by było jak bym te trzy tabletki zażyła.
Chyba bym się wykończyła.
źle się czułam jak zażyłam ten antybiotyk.
W sobotę już zaczełam jeść wszystko i sił nabrałam.
Piotruś jest słodki i gaworzy i się śmieje.
W czoraj byli u nas ciocia z wujkiem i ich syn, który jest chrzestnym Kontusi.
Było sporo jedzenia i Kontusia zrobiła sałatkę i danie mięsne na ciepło.
Oczywiście trzeba było jej pomóc i tata Kontusi pomagał.
Graliśmy z Komtusią w farmera w chinczyka, w karty w makao.
Pomagałam Kontusi kroić żółty ser do sałatki.
Szwagier z Damianem, Kontusią jeżdżą na narty.
Dziś byli w Zieleńcu.
Byłam po chleb i spacerze.
Zadzwoniła do mnie Ewelinka z Agą i Mila.
W czwartek z Heniem porozmawiałam.
Zapisałam w moich dokumętach załącznik.
Były e-maile na jeden odpisałam i też artykuły od Madzi przejrzałam.
Tęsknię za naszymi zajęciami w Docie i z przyjemnością w poniedziałek pojadę na zajęcia.
Ciocia lekarz mówiła, że już prawie wszystko na ustach jest wygojone.
żel Sachol mi pomógł i do środy będę smarować.
Pozdrowionka dla was cieplutkie i trzymajcie się, bo finał tego wpisu.

Czwartek 19 stycznia.

W czoraj słuchałam płyt na nowym ottwarzaczu.
Rano byłam na spacerze i zakupach.
Potem byłam sama w domu.
Dziś śniadanie kanapki z masłem, pasztetem, herbata.
Potem szłam do lekarza.
Mam zapalenie jamy ustnej i zapisała mi antybiotyk.
Zażyłam go i pojakimś czasie sacholem, wibowitem, nystatyną smarowałam jamę ustną.
Po tym antybiotyku zaczełam mieć biegónkę i bolał mnie brzuch.
Zadzwoniłam do cioci, która jest lekarzem i muszę zażywać węgiel, smektę i mam dietę.
Czyli jadłam ryż gotowany na wodzie.
Obiad jadłam pierogi ruskie.
Antybiotyk i leki odstawiam i tylko żelem będzie się smarowało chore miejsca.
Czuję się źle.
Już umyta w łóżku.
Pozdrawiam was cieplutko.

Wtorek 17 stycznia.

U mnie nic szczególnego.
Codziennie spaceruje jakoś czas mija.
Do lekarza dostać się nie mogę i w czwartek jestem zapisana.
Nie dawno zjadłam budyń czekoladowy.
Mam do napisania list w brajlu.
Też słucham kaset.
W czoraj telefonicznie porozmawiałam z Madzią i Heniem na skype.
Serialu M jak Miłość w czoraj słuchałam.
Pozdrawiam was przyjaźnie trzymajcie się.

Piszę wam, żeby się pocieszyć.

łikend jakoś prawie minoł.
Trochę pospacerowałam i w czoraj byłam na drobnych zakupach.
Napisałam dwa listy w brajlu.
Szalik dla siebie na drutach robie.
W czoraj byli u nas goście.
Cioci i wujkowi daliśmy dla małej Madzi zabawkę.
Jedzenia było sporo, trzy sałatki.
żele mi nie pomogły i dalej bolą mnie te chrostki w buzi.
Chyba jutro będę musiała iść do lekarza.
Nie mogę jeść nic kwaśnego, ostrego i gorącego.
Niewiadomo z czego to się zrobiło.
Niedawno zjadłam ciasto makowiec, banana.
Sałatkę jażynową jadłam rano.
Załącznik od Henia zapisałam.
Madzi na wiadomość odpisałam.
Trochę posłuchałam kaset.
Heniu ze mną na skype pobył porozmawialiśmy i ucieszyłam się.
Kolacje zjadłam chleb z masłem, biały ser, rzodkiewki, herbata.
Trudność mi sprawia jedzenie, ponieważ mnie bolą te chrostki.
Jeść trzeba i może da się to wyleczyć.Pozdrawiam was cieplutko trzymajcie się.

jakoś mi was brak i piszę do was.

Dzionek jakoś minoł.
śniadanie bułka słodka, miód, kaszka bananowa.
Potem piłam herbatę.
Awty dalej leczę.
żelami smaruję.
Może trochę mniej mnie boli, ale jeszcze jak otworzę buzię, lub jem to jeszcze czuję ból.
W sumie te żele powinny pomóc, bo jeden jest w antybiotyku.
W południe na spacerze nie byłam, tylko ubrałam się i postałam przed domem.
Obiad ten sam.
Troszeńkę sprubowałam zupy selerowej.
Składniki to.
Seler naciowy, papryka, pomidor, piersi z indyka, czerwona fasolka z puszki.
Do obiadu piłam kompot z jabłkami.
Trochę polewy zjadłam.
Jak byłam sama posłuchałam kaset.
Na zajęciach byłam.
Były ćwiczenia, w ruchu skoki, biegi i czołganie.
Z Madzią porozmawiałam i było nam wesoło.
Poślizgnełam się i przewruciłam się.
Dobrze, że nic mi się nie stało.
Muszę mieć na włefie skarpetki antypoślizgowe.
Dwa listy mam do napisania w brajlu.
E-maile miałam i Heniowi odpisałam.
Kolacja kanapki z masłem, biały ser, rzodkiewka, herbata, ciasto makowiec.
Już mamy ferie dwótygodniowe.
Ktoś mi na skype napisał i sprawdzę.
Heniu pobył u mnie na skype i porozmawialiśmy.
Jola na skype pisała.
Nie bawem chrapnę.Pozdrawiam was cieplutko narka.

Czwartek 12 stycznia.

Wiecie fiolet mi nie pomógł.
Po śniadaniu kanapki z masłem konserwą, herbata, potem kawa z mlekiem poszłam do aptekii i po pieczywo.
Dobrze, że pani sprzedała mi żel w antybiotyku wagothyl bez recepty.
Byłam w markecie po zakupy.
Sobie kupiłam chusteczki w pudełku, kaszka truskawkowa, herbata malinowa, pasztety w pudełku.
W domu obiad ziemniaki, ryba, sałata, kompot z jabłkami.
Sprawia mi trudność z jedzeniem, ponieważ bolą mnie te awty, lub, to co się mi zrobiło.
Jeszcze smaruje drugim żelem dentosept a oby to pomogło.
Chwilę porobiłam na drutach szalik i szykowałam się na zajęcia.
Zmywarkę po obiedzie włączałam i przed wyjściem ją wyłączyłam i tacie ugotowałam ziemniaki do obiadu.
Na zajęciach komputerowych zapisaliśmy na dysk ćwiczenie.
Trzeba było napisać w skrucie coś od siebie.
Też chodziliśmy po stronach internetowych.
Jechałam z Filipem i też po zajęciach z nim wracałam autobusem.
W domu kolacja kanapki z masłem, biały ser, herbata.
Nie mogę jeść nic ostrego i kwaśnego, oraz gorącego.
Pozdrawiam was słonecznie.
U nas chwilę się błyskało i była burza.

środa 11 stycznia.

Wiecie jakoś mi was brak jak rzadziej piszę na wpisach i skrobnę wam.
śniadanie to samo, co na kolacje.
Potem piłam kawę.
Boli mnie coś, co zrobiło mi się w buzi nad górną wargą.
Twierdzę, że zrobiły mi się awty, które bolą i pieką.
Nic gorącego nie mogę przełknąć, a jedzenie sprawia mi trudność. Obiad pierogi z mięsem, kompot z jabłkami.
Wcześniej zjadłam banana.
Po obiedzie szłam do apteki po fiolet i do autobusu.
W Docie była Gosieńka, Krzysiek i taki chłopak, który przywiózł książkę przewodnik po Wrocławiu i można bezpłatnie sobie zamówić.
Fajne były wszystkie zajęcia.
W parach rozwiązywaliśmy krzyżówke na zajęciach z Anią i były różne zabawy na myślenie.
Był Piotrek, Jola, ja, Madzia.
Krzysiek był na zajęciach z Dorotką.
Do domu wracałam z Anią.
W przerwie zjadłam kanapkę z szynką w pudełku, czekolady kawałek i pare kuleczek.
Herbatę miałam swoją w termosie.
E-maile były i jeden był do odpisania.
W szkole jak smarowałam fioletem to, co mi się zrobiło trochę pobrudziłam stół i ręce.
Kolacja kanapki z masłem, biały ser, rzodkiewki, herbata.
Już umyta i w łóżku.
Fioletem mam posmarowane.
Cieszyłam się od Ewelinki.
Zadzwoniłam Damiankowi z życzeniami.
Heniu na skype u mnie był i porozmawialiśmy razen.
Wspaniale, że są takie komunikatory telefon, czy skype, bo jak się nie możemy zobaczyć, to możemy się usłyszeć.
Pozdrawiam was cieplutko trzymajcie się pa.

Next Page »